Posted on Dodaj komentarz

Nowy start

Maria szyje, torby, plecaki, nowy start

Byłam w Stanach cztery i pół miesiąca. Więc  rozumiecie, że powrót do domu był trudny. Bardzo się cieszyłam, że już wracam, bardzo tęskniłam.

Po pierwsze, bardzo polecam wyjazd na taki długi czas (oczywiście tym, którzy mogą sobie na to pozwolić). Ja wyjechałam na wakacje przed ostatnim rokiem moich studiów i to był świetny moment na zastanowienie się co dalej…
Wiecie jak to jest, daleko od domu i codziennych obowiązków, człowiek nabiera dystansu i wtedy do niego dociera czego tak naprawdę chce.
Ja się śmieję, że jako sprzątaczka miałam bardzo dużo czasu na zastanowienie, bo wykonując automatycznie czynności rękami, moja głowa była wolna i filozofowałam. Choć to może duże słowo, ale serio zastanawiałam się „co to ja pocznę po tych studiach”.

I żeby nie było, nie myślałam tylko o studiach i przyszłej pracy. Podświadomie również robiłam sobie rachunek tego co jest dla mnie w życiu ważne. Mam tu na myśli rodzinę, znajomych, wiarę, czy zajęcia które zwyczajnie sprawiają mi przyjemność, jak czytanie książek. I wracając do Polski, wiedziałam co jest moim priorytetem, a co może zejść na dalszy plan.

Przed wyjazdem byłam bardzo zabiegana. Zwalałam to na ogrom prac i papierów, które trzeba było załatwić przed podróżą do Stanów, ale i zakończenie wcześniej sesji budowało ogromną presję. Jak spojrzałam na to z boku, mając już do tego dystans, stwierdziłam, że nie do końca to było powodem. Po prostu nie miałam kontroli nad czasem i dniem codziennym…  Biegałam w stresie, próbując wszystko pozałatwiać, ale i tak zawsze byłam zmęczona i w niedoczasie.

Nie chciałam do tego wracać, do takiej rzeczywistości. Nie chciałam, żeby życie dalej przelatywało mi przez palce. Chciałam, bym rzeczywiście mogła o nim decydować.
W końcu to ja tę rzeczywistość  kreuję, wiec nie chcę żeby to czas rządził mną. To ja tu mam przejąć stery! Tak tez zrobiłam. Teraz ja prowadzę.  A przynajmniej częściej prowadzę.

Po powrocie z USA miałam poczucie że to jest dla mnie nowy start, w którym na nowo mogę budować nawyki. Jest to łatwiejsze po tak długim pobycie, bo też najbliżsi, łatwo  przyjmują zmianę. A zanim w ogóle wrócisz do swoich starych przyzwyczajeń, niektóre z nich  możesz  wyplenić.

Oczywiście nie trzeba wyjeżdżać aż za ocean, żeby to odkryć. Właściwie miejsce nie jest ważne, a samotność, cisza i skupienie. Czas tylko ze sobą. 🙂

Moim głównym założeniem było – mieć więcej czasu dla siebie i rodziny.

Jak mi idzie?
Cóż, idealnie  oczywiście  nie jest. Łatwo się o tym czyta, ale wprowadzenie w życie tych wszystkich założeń jest takie proste. Ale staram się codziennie.
Kiedy jestem świadoma czego chcę, łatwiej podejmuję decyzje i łatwiej ucinam zajęcia, zadania, spotkania, które nie są dla mnie aż tak ważne. I dobrze się z tym czuję, czego wcześniej nie doświadczałam.

I jeszcze jedno – wypoczynek. Dotarło do mnie, że jeśli dobrze wypocznę, moja praca będzie bardziej wydajna, a co za tym idzie, poświęcę na nią mniej czasu z takim samym lub lepszym efektem.
I czas dla samej siebie, czyli Maria siedzi z Marią jest teraz ogromnie ważny. Dzięki niemu się uspokajam. Mam raczej naturę dosyć aktywnej osoby, choleryczki wręcz, więc tym bardziej jest mi to potrzebne.
Nie wiem jak to sobie wyobrażacie, ale to nie jest leżenie na łóżku i zastanawianie się na życiem, ale spędzanie czasu tak jak lubię. Czy to z książką, pisząc pamiętnik, przeglądając magazyn, czasem również i filozofowanie 🙂 ale tylko samej ze sobą. Lubię to. Czuję, że to właśnie poniekąd sprawia, że mogę przejść bardziej świadomie przez życie.

Na koniec dodam, że będą zmiany w mojej twórczości. Tak, to też przemyślałam i planowałam w Stanach. Może kompletny biznesplan nie powstał, ale dość dokładnie wyznaczyłam jak to sobie wyobrażam, co chcę i jak to tego dojść też mam plan. Zobaczymy jak to się sprawdzi w zderzeniu z rzeczywistością.

Mam nadzieje, że chociaż w małym stopniu was zainspirowałam do chwycenia czasu w swoje ręce i zarządzania nim, a nie poddawania się biernie temu jak upływa. Będę was informować jak sobie radzę.

Jedyne co mi pozostaje to poprosić o mocne trzymanie kciuków, bym wytrwała w tej rewolucji organizacji czasu.

Dajcie znać, czy was też ta tematyka interesuje i czy próbujecie lepiej zarządzać swoim czasem. Jeśli tak, to jak? Kto was inspiruje? Jestem bardzo ciekawa. Przecież możemy wzajemnie się wpierać i edukować.

Trzymajcie się ciepło!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *