Posted on Dodaj komentarz

Odpoczynek w czasie wolnym

Przychodzę do was dziś ze świąteczną refleksją…

Zauważyłam i wierzę, że nie jestem jedyną, która zauważa to zjawisko – coraz więcej znanych mi osób popada w pracoholizm. Oczywiście mówię ogólnikowo. Co rozmawiam ze znajomymi,  to ciągle słyszę, że nikt nie ma czasu, bo ma tyle na głowie (w tym oczywiście ja). Myślę jednak, że mamy ten imperatyw  w naszych głowach.

Planujemy zazwyczaj nasz czas pracy, tego co mamy na dany dzień wykonać. Przyznajcie się, kto z was robi sobie dłuuuugą listę rzeczy do zrobienia? JA! Ale czy któreś z was zwraca uwagę na to, że w czasie tego dnia musi mieć chwilę dla siebie?. Albo może pół dnia w całym tygodniu?

Dopiero niedawno dotarło do mnie, co jest dla mnie kluczem do dobrego przeżycia życia.

Zawsze sobie powtarzałam, że w życiu liczy się frajda. Mój pragmatyczny ojciec zawsze się ze mnie śmiał, że jak nie będę miała co do gara włożyć,  to dopiero  zobaczę. I nie chodzi mi tu o to, że mamy teraz rzucić wszystko i robić tylko to, na co mamy ochotę. Uważam, że potrzebny jest zwykły odpoczynek! Częsty odpoczynek.

I oczywiście są takie okresy wżyciu  każdego człowieka, że nie wie jak się nazywa z przepracowania, bo zakłada firmę, a w domu czeka żona z dzieckiem i zamieszaniem, bo zakupy które miałeś zrobić po drodze z pracy. Potem całą noc próbujesz uspokoić bobasa, bo właśnie mu wychodzą zęby.  Albo próbujesz ogarnąć strategię firmy.  Albo zakuwasz do egzaminów, bo przyszła sesja.

Chodzi mi o prostą i oczywistą prawdę ,  że jeśli nie odpoczywamy,  to nie pracujemy wydajnie.

Ja przez bardzo długi czas byłam chorobliwie wręcz przywiązana do takiego działania, że zawsze mam coś do zrobienia. I nawet jak spotykałam się ze znajomymi, co zdarzało się rzadko, to i tak myślałam o tym co zrobię jak wrócę do domu. Nigdy nie mogłam się wyluzować, bo następnego dnia wstawałam wcześnie z poczuciem winy za brak wydajności, żeby wykonać kolejne rzeczy. W ogóle nie dopuszczałam do swojej głowy poczucia konieczności czasu wolnego.

Udawało mi się to czasem na wyjazdach, np. do moich dziadków na wiochę. Choć i tam musiałam mieć ze sobą odpowiednie książki do przeczytania, bo przecież każda minuta musi być przeze mnie wykorzystana…

Dopiero od niedawna, bardzo niedawna, zaczęłam zauważać, że to do niczego dobrego nie prowadzi. Wpadałam w wielki wir pogoni za czasem, który coraz bardziej mi uciekał.

Przełomem było jedno wyjście z moim wybrankiem, Panem M na kolację. Rzadko  nam się to zdarza i wtedy obiecałam sobie, że to będzie czas tylko dla nas. Jestem tu dla niego, on dla mnie i nie myślę o tym co jest do zrobienia. Wieczór, okazał się cudowny, podczas niego wyluzowałam się do reszty i miałam przez to świetny humor i co więcej, siły do dalszej pracy. Jak niewiele trzeba, żeby naładować baterie, co?

I oto ten jeden wieczór pokazał mi, że wszystko siedzi w mojej głowie!

Wcześniej zdarzało mi się, że nawet mój organizm dawał mi znać, że chyba trochę przesadzam –miałam bardzo silne zawroty głowy, potem nawet zaczęłam mieć dość poważne  problemy z żołądkiem. Oczywiście wyniki badań miałam świetne…

Od tamtego czasu staram się w moim grafiku zaplanować również czas na odpoczynek.  Bo to mobilizuje mnie do wykonania pracy w wyznaczonym terminie, w dobrym  tempie. Jeśli zaplanuję że od godziny 18 nic już nie robię związanego z pracą, firmą, zupełnie inaczej wypoczywam. Bo daję sobie sama pozwolenie na odpoczynek. Jest on konieczny!

Aaa i nie myślcie sobie, że zmieniło się to tak z dnia na dzień!  Że zaraz po wyjściu z tej knajpy co to byłam z M.  Jak już sobie wreszcie uświadomiłam, czego chcę i potrzebuję – czasu wolnego – okazało się, że jak zwykle teoria jest prostsza od praktyki. Długo mi zajęło przestawienie swojego myślenia. I do dziś nie jest idealnie. Uczę się. Ale postęp widzę niesamowity, bo dziś idąc na spotkanie ze znajomymi, już nie myślę o tym jaka góra zadań przede mną stoi. Prawda jest taka, że abym miała siłę tę górę ogarnąć, potrzebuję umysłowego balansu.  A ja takowy osiągam dzieląc czas na odpoczynek i pracę. Taki jest mój przepis:)

Kończąc te moje wywody, życzę wam pięknych Świąt, w gronie ludzi których kochacie. I rzecz jasna odpoczynku. To idealny czas na odnalezienie psychicznego  odpoczynku. I,  oczywiście leżenie na kanapie z brzuchem do góry,  też pomaga:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *